RSS
środa, 20 maja 2009

"Lelouch vi Britannia ga mejiru. I'll destroy the world.. and recreated it."   

Heh..  Nee, Lelouch..  Wouldn't be great to heal the world??

Can you fall from the sky, and take a cradle the crow?

Are you a good Haibane?

 

Anata wa tenshi desuka??
Iie.

Anata wa akuma desuka??

Iie.
.
Anata wa purakushi desuka??

Iie.

Anata wa banpaia desuka??
Iie...
Anata wa shinigami desuka??
Iie..
Anata wa haibane deesuka??
Iie.
...
Soshite, Anata wa
kaimu.

15:00, hunter4417
Link Komentarze (1) »
czwartek, 09 kwietnia 2009

Jest godzina 22 i nie chce mi się teraz nic pisać, ale przerobiłem kilka zdjęć z Magni więc je wstawie. ^^


Wchodzimy do 6 kręgu piekła. Krąg heretyków ^^'

Follow the group.

 

 

 Sleep-room

 Uczymy się samoobrony w tempie odwrotnie proporcjonalnym do postępu geometrycznego. (A po polsku: 'co to kurde jest??')

 Ćpanie bitej śmietany z puszki i chupa-chups'ów.

Dopiero po disiaj skapnąłem się, że oprócz filmów z cosplay'u i zdjęć z początku konwentu to nic nie mam więcej. Kuso...

Zrobi się więcej następnym razem. ^^''

22:46, hunter4417
Link Komentarze (5) »
czwartek, 26 marca 2009

Eto... notkę?? Po co?? To tak jakby blog był przeznaczony do pisania notek. Ehhh..

Hm.. To coś już napisze. Bo tak mnie zastanawia. Idziemy w nowe miejsce, poznajemy nowych ludzi, przebywamy z nimi przez jakiś czas. Zaprzyjaźniamy się, przebywamy ze sobą więcej niż z innymi. No i przychodzi czas żeby się rozstać, nasze drogi rozchodzą się, przezz jakiś czas jeszcze próbujemy się spotykać, później przestajemy, mamy innych przyjaciół. Eh.. To smutne, ale tak się dzieje cały czas. Smutne jest też to, że przez jakiś czas próbujemym utrzymywać te kontakty, ale okazuje się, że ta druga osoba już tego nie chce. To też jest smutne. Ale, nie moge zrozmieć dlaczego jak już się znamy lubimy nawzajem swoje towarzystwo, przebywamy ze sobą i nagle ta druga osoba przestaje z nami rozmawiać, przebywać. Niby jest wszystko w porządku, ale ona unika naszego towarzystwa. Siedzi obok, a mimo to zaczyna rozmawiać z kimś innym, z kimś tak samo normalnym jak ty. Przebywa z nami tylko wtady kiedy musi lub przynajmniej powinna bo tak się już przyjeło. Ehhh... Kolejna smutna rzecz. No i tak właśnie z tych smutnych rzeczy, w świecie pełnym kolegów jesteśmy i tak sami. No i mógłbym się nad sobą użalać, ale po co mi to. Może to i smutne, ale można by powiedzieć, że przywykłem. ^^' A to, że nadużywam tu słowa 'smutne' nie wynika z ubóstwa mojego słownictwa.No i jak już mówiłem nie ma sensu żebym się użalał nad sobą. Nie jestem takim typem człowieka. ^^'

A i tak sobie ostatnio myślałem. Jakbyś mógł mieć coś z jakiegoś anime to co by to było?  Death Note, chakra bijuu, moc Proxy, katane Ichigo (co prawda nie oglądałem), nieśmiertelnośc wampira lub deemona....
Hm... Jak na teraz ---> Dziewczynę sukkuba. XPPPPPPP

23:42, hunter4417
Link Komentarze (9) »
piątek, 27 lutego 2009
Taki, jaki, nijaki, wszechobecny shit.
Tak jakoś jak Akuma na 1 poziomie. Bez sensu, bez głębszego celu, bez... mózgu. ^^'

Widzę jakieś światełko w sensie prania sobie mUSgu anime. ^.^
20:10, hunter4417
Link Komentarze (4) »
sobota, 14 lutego 2009

Ssst..
Uwaga, uwaga. Informacja wagi państwowej, informacja wagi państwowej. Stoje w korku i chce mi się kupe.
Ssst..

To podrzucić ci papier?
Ssst..

Ssst..
No to są poprost ku... jakieś jaja.
Ssst..

Zima, zima jest ludzie.  W zime zazwyczaj śnieg pada.
Ssst..

Ssst..
Hej, to ile tych mobilek jest w strone Żywca??
Ssst..

Tyle co wszędzie.
Ssst..

To znaczy ile??
Ssst..

Widzisz to drzewo tam w ch.. . To jeszcze w pizdu razy tyle.
Ssst..

Ssst..
Uwaga. Pod Wienną stoją Miśki i suszą.

Ssst..
No chyba se gacie.

Ssst..
Mogą sami sobie wlepić.
Ssst..

Ssst..
Z Żywca przyjechałem do Bielska w 20 min. Z Bielska do Żywca wyjeżdżam już 3 godzine.
Ssst..


Takie komentarze słyszy się w korku przez CB Radio. :p

 

19:19, hunter4417
Link Komentarze (1) »
środa, 14 stycznia 2009

Magnificon, Magnificon, Magnificon za już 80 dni.
W cholere dużo. Za długo.
Ale za to mam na poczcie potwierdzenie wejściówki. Hahahaaa..
Tam w poprzedniej jakże długiej notce jst taki fajny minutnik. Trzeba kliknąć tylko w link.
I pewnym (prawie) jest to, że z klasy idzie (razem ze mną licząc) 6 osób.

Normalnie 'wow', hm... 'lol2', 'lol58' i 'helikopter   ...tukutukutukutuku....'

 

A dzisiaj była inauguracja do e-Akademii na auli UP (AP).
Jakież tobyło strasznie dłuuuugie i nuuuuudne. Prawie dwie godziny wykładów. Około 300 osób zasypiających na średnio wygodnych fotelach. Śmieszne jest to, że poza dostaniem indeksów, wiemy po tych dwóch godzinach tyle co wcześniej. Ciekawym jak to będzie tak się niby uczyć na maile, czy jakoś tak. Albo co oznaczało stwierdzenie nauki 'on-line'. Nie wiem o co chodzi. ~~'' Ale jak na razie nie jest źle. Nazwali nas nawet brylantami krakowskich szkół. Prawie się czuje zaszczycony.

Prawie robi wielką różnice. ^,^'

 

20:25, hunter4417
Link Komentarze (6) »
niedziela, 11 stycznia 2009
piątek, 09 stycznia 2009
Człowiek jest istotą bezsilną wobec świata lub samego człowieka, siebie bądź innego. Ale człowiek jest najważniejszy na świecie, bo świat ma sens tylko gdy istnieją ludzie, bo ludzie to jedyne istoty na świecie, dla których świadomość istnienia świata, samoistnienia i istnienia na tym świecie jest istotna.

~ Tak apropo "Dżumy"
14:11, hunter4417
Link Komentarze (2) »
czwartek, 11 grudnia 2008

Palec mnie boli.
Zabawa cienkimi metalowymi płytami w wycinanie wzorków.
Warga mnie boli.
Nie ma jak odgryźć sobie warge na WFie.
Kolano mnie boli.
Skakanie bez rozruszania stawów.
Głowa mnie boli.
Coraz częściej.
Brzuch mnie boli.
Tak to jest jak się dużo zje wieczorem, gdy nic się przez cały dzień nie jadło.
Srać mi się chce.
Ale nie chce mi się iśc.

Chyba się porzygam.

Albo nie.
Pierdziele to. Ide spać.

00:12, hunter4417
Link Komentarze (3) »
niedziela, 16 listopada 2008

And what the HGR-HGRell is the HGR-HGRallowen.

*(HGR: czyt. takie chrzeczące 'H')

22:54, hunter4417
Link Komentarze (4) »
Faking compjutr ffreśće ćźała.
To tak, co by se uczcić ten uroczysty moment.
22:49, hunter4417
Link Komentarze (1) »
czwartek, 11 września 2008

Someday...
... after you informed yourself, you mean nothing for this world...
... after you drunk last unfizzy beer...
... after you vomited you iron lungs...
... when you'll falling down...
... when you'll be in the hospital and you'll be a FUCKING DEAD!!!

... when your putrefacting body will stinking better then flowers,
... and your spirit will hovering above the ground...
then...

you'll hearing 'it's the best thing that you ever had'...
... from your lover

 

... so 'Wouldn't be great to heal the world with only a song.'

23:57, hunter4417
Link Komentarze (3) »
wtorek, 01 lipca 2008

Takie mam jedno małe przemyślenie.

Dziękuje, że Ktoś mi w końcu wyjaśnił...
Dlaczego ludzie się tną.
Jest to podobno sposób odreagowania. Daje się miejsce ujścia płaczu, bólu wewnętrznego, rozpaczy, złości. Mocniejszy ból wypiera słabszy. Niektórzy wolą po prostu rozciąć sobie skóre, niż połamać sobie kości uderzając pięścią o mur. Hm.. Ja jednak wole połamać kości. Przed rozcięciem, jako samookaleczeniem, miałem spore opory i wkońcu tego nie zrobiłem. A chcąc to zrobić nie miałem zamiaru ciąć się bo miałem doła czy coś. Miałem wtedy tak wysokie ciśnienie krwi, że chciało mi rozerwać głowe. Chciałem tylko upuścić troche krwi, obniżyć zatem ciśnienie, a jednak nie byłem w stanie tego zrobić. Nie wiem dla czego. A przywalenie w ścianę pięścią to tylko moment. Łatwiej jest to zrobić. Przynajmniej mi. Oczywiście nie tłumaczy to pokieryszowanych rąk. To jest już przesada. Odkryłem też jaki ból jest najbardziej nieznośny dla mnie. Otóż nie nawidze gdy zmiażdżę sobie większe naczynka krwionośne, wtedy zaaczana to swędzieć tak, że aż to boli, a skrobanie się zadaje jeszcze większy ból. Najlepszymi przykładami są gdy np. coś zmiażdży nam rękę po niżej nadgarstka i wtady ścięgna zgniatają nam żyły i tętnice. Drugim natomiast przykładem jest to, że prawie codziennie jestem zmuszany 'naprawiać' swój monitor, a mianowice to otwartą dłonią obkładam od tyłu kineskop. Wtedy dłoń swędzi niemiłosiernie, w dodatku wewnętrzna jej strona.

Czyż ja nie jestem dla siebie okrutny.
Nieee.
Jeszcze jedno sobie uświadomiłem. Na ogół ból zazdawany sobie nie świadomie, ale przez samego siebie - nie boli. To prawda, to nie boli. Dziś jeżdżąc na rowerze wpadłem w poślizg. Pamiętam przechył, pamiętam tarcie o asfalt. Nie pamiętam jedynie momentu gdy dotknąłem nawierzchni. Hm... Mam przecharowane kolano, łokieć i nadgarstek. Czyli obrażenie w skali osiągniętego bólu wyliczam na jakiś... 1%. Tak jak już wcześniej mówiłem - to nie boli. Oczywiście w pierwszym momencie tak, ale tylko chwilę. Gdy tylko poczułem, że moje ciało wytraciło pęd na jezdni, wstałem śmiejąc się z siebie i pokazałem kierowcy w samochodzie (która na szczęście była na tyle przytomna by zachamować i mnie nie potrącić), że nic mi nie jest.

Hm.. a to miała być tylko taka mała myśl. ~~' No coż. ^^'

00:08, hunter4417
Link Komentarze (12) »
sobota, 21 czerwca 2008

Koniec.

Znowu coś się skończyło.
"Wsztstko ma swój koniec.
Wszystko ma swój początek."

Uczeni od wieków przekonują, że najpierw musi coś zaistnieć, by mogło się skończyć.
Ja jednak myślę, że coś się może zacząć dopiero gdy coś innego się skończy.
Takie błędne koło.
Tak, tak. Wrzesień przyniesie dużo nowego, dużo zmian.
Teraz słuchane piosenki mają jakiś nowy, lepszy wydźwięk.
Piwo smakuje lepiej. Można utopić w nim smutki i żale. Wzmaga w człowieku radość.
Ale...
Mam na myśli coś innego.
Hm...
Chciałbym żeby się zaczęło.
Demo...
Ore wa baka.
Tak, przyznaje, że jestem idiotą.
Wystarczyło zapytać, zagadać, znaleść czas, którego i tak było pod dostatkiem.
Wystarczyło się nie bać. Podejść.
Nie!
Wrodzona, cholerna skromność. Nigdy nie chciałem iśc na pierwszy ogień.

Czy to tak wiele wypowiedzieć słowa.
Racja. Czasami jest trudno.
"...piękne słowa mówią wszystko, lecz nie zmienią nic..."
Nic bardziej mylnego.
Słowa mogą bardzo wiele gdy tylko potrafi się je wymówić.
Wystarczyło tylko powiedzieć...
Suki desu
"She looks like the real thing
She tastes like the real thing
My fake plastic love"
Why?
Why is it plastic?
Why is it fake?
Why it can't by a true?
Widziałem w ostatnich dniach łzy na policzkach dziewczyn.
Dlaczego one wszystkie płaczą?
"To serce Maciuś. To jest serce." - usłyszałem.
Serce?
"Jak wygląda serce?
Czy to kwiat?
A może kamień?"
Kiedyś potrafiłem płakać.
Nie wiem czy potrafię nadal.
Czy ten kamień w mej piersi jeszcze działa?
Chyba, tak.
Mam taką nadzieję.
Bo gdyby niedziałał, nie mógłbym czuć. Kochać, nienawidzić.
Nie mógłbym się zakochać.

"Just as you take my hand
Just as they play your favourite song
Before the magic disappears
Before you run away from me"
Kiedy Cię wczoraj objąłem...
"I know this day has been the most perfect day I've ever seen"
Wczoraj pożegnałem się z klasą. Możliwe, że niektórych osób już nie zobaczę.
"This is one for the good days"
Ale nie chce się żegnać z Tobą. Nie tak jakby to było na zawsze.
Jak kolwiek to miałoby wyglądać.
"This is my way of saying goodbye
Because I can't do it face to face
No matter what happens now
You shouldn't be afraid"
Suki desu

I teraz jeszcze słowo do mojego 'rudego' przyjaciela.
"Nie znienawidź mnie za to. Nie znienawidź mnie."
A jeżeli ktoś z was nie zrozumiał nic z tej notki
Nandemonai
Never mind
Nieważne
"Bo choćbyśmi uczniami byli najtempszymi w szkole świata, nie będziemy repetować żadnej zimy, ani lata."


Cytaty:
Wisława Szymborska
Thom Yorke & Radiohead
Heroes IV Might and Magic (3DO)
Ergo Proxy
Feel [chodź z niechęcią]
22:45, hunter4417
Link Komentarze (4) »
niedziela, 11 maja 2008
Księga cytatów

Wpis 5

Rozmowa mojego ojca ze mną podczas przejazdu przez las między Katowicami a Szczyrkiem.
Mój ojciec: "O! Patrz! Widziałeś. Dziwka stała na poboczu. Mówiłem ci kiedyś, że one tak stoją." (Mój ojciec pracuje w transporcie)
Ja: "Czy im się tak nie nuudzi cały dzień. Nawet nie ma na czym usiąść."
Ojciec: "E, tam. Kucnie sobie. A poza tym to one mają komórki i piszą SMS-y między sobą. No cześć co u ciebie. A nic. Dobrze. Miałam już sześciu. O kur**. To słabo ci idzie. Ja miałam już dwunastu."
Ja: "Aha. No chyba, że tak."

23:45, hunter4417
Link Komentarze (5) »

Tak jeśli ktoś by chciał wiedzieć co myślę. Jęśli kogoś obrażam lub coś się nie zgadza to mówcie.

Ostatnie tygodnie przyniosły dziwny zwrot akcji w naszej klasie. Miały miejsca dwa niemiłe incydenty. Niemiłe, niezrozumiałe, ciągnące za sobą poważne konsekwencje. Można by nazwać je kradzieżą i włamaniem. Ja wole nazywać to przetrzymywaniem cudzej własności i uszkodzeniem czyjegoś mienia. Nie chce używać zbyt ostrego języka, gdyż te przypadki miały miejsce w zamkniętym kręgu naszej klasy, dokonane bez pełnej świadomości swoich czynów. Trzeba jednak zauważyć, że sprawy te kręcą się przede wszystkim wokół jednej osoby. Mówię tu rzecz jasna o koledze którego-imienia-nikomu-nie-chce-się-wymawiać. W całej naszej prawie trzyletniej znajomości udało mi się tylko raz ujrzeć tego-którego-imienia-nikomu-nie-chce-się-wymawiać w sytuacji kiedy zachowywał się bardzo przyzwoicie i można było przeprowadzić krótką aczkolwiek miłą konwersację. Natomiast jego codzienne zachowanie znacznie odbiega od koleżeństwa. Nie będę jednak obrzucał obelgami kolegę którego-imienia-nikomu-nie-chce-się-wymawiać. Chcę tylko uświadomić, że kolega potrafi wywołać dość znaczne emocje by go ignorować, a nawet robić mu na złość. Myślę, że to właśnie ta złość posunęła pewną koleżankę do ukrycia tego telefonu. Nie sądzę żeby koleżanka działała z zamysłem nie oddania przedmiotu. Pewnie czekała na reakcję kolegi, jednakże nie potrzebnie zasięgnęła rady. Rady bardzo niesłusznej, która pociągnęła za sobą następstwa. „Dobra, niech będzie na mnie.” To nie są słowa mordercy. To słowa osoby, która nie potrzebnie coś zaczęła i nie sądziła, że dzięki „pomocy” innych osób sprawa przybierze taki obrót. Całe to zdarzenie pociągnęło za sobą konsekwencje, jednakże jestem dumny, że koleżanka potrafiła się przyznać nie tylko za siebie, ale i za innych. Jeśli chodzi o drugi incydent, to osobiście nie widzę sensu w tak ogromnym roztrząsaniu tej sprawy. Otworzenie starej szafki szkolnej przez kolegę którego-imienia-nikomu-nie-chce-się-wymawiać o dość dużych gabarytach to naprawdę niezbyt szokujące zdarzenie. Kolega zapewne liczył na łud szczęścia, iż szafka jest otwarta. Najwyraźniej nie jest świadom swojej siły, a stare drewno było na tyle elastyczne by nie stawiać koledze oporu. Myślę, że wpadnięcie któregokolwiek kolegi na taką szafkę, wywiązane z jakiejkolwiek sytuacji, dałoby podobny efekt. Zupełnie nie rozumiem oskarżenia wobec innego kolegi o prowizoryczne zamknięcie szafki na zasadzie włożenia papierowego klina. Możliwe, że ktoś próbował zaglądnąć lub zabrać coś z szafki. Tego jednak nie wiem bo sam nie zwróciłem uwagi na fakt, że szafka rzeczywiście została otwarta. Szkoda tylko, że ta osoba nie potrafi się przyznać, ktokolwiek to jest. Oskarża się nas, jako klasę, że nie potrafiliśmy zareagować, jednakże nie widzę takiej potrzeby podczas gdy zareagował nauczyciel obecny na lekcji. W obu tych przypadkach nie powinno się karać całej klasy za to co widziała i za to czego nie widziała, bo to tak jak niewolnictwo rasy czarnej w czasach nowożytnych dlatego, że są czarni, albo eksterminacja żydów za to, że są żydami. Ktoś kiedyś powiedział, że najbardziej winni są zawsze ci co tylko patrzą, ale nie rozumiem dlaczegoby stosować się do tego powiedzenia.


23:36, hunter4417
Link Komentarze (3) »
sobota, 22 marca 2008

Wszelkie reklamacje związane z niepoświęceniem "koszyka" prosimy zgłaszać przy ołtarzu 5 minut po każdym święceniu, oraz w zachrystii w godzinach 14:30 - 18:00. Prsimy także by nie przeżegnywać się pod czas święcenia pokarmu, ale podczas kropienia wodą święconą. Dziękuje za uwagę. Bóg z wami.

^^ 

Vęsolyh Śviond.

20:00, hunter4417
Link Komentarze (4) »
piątek, 21 marca 2008

Notatka to poświęcona zostaje w pełni planom ostatniemu skokowi.

Znalazłem na szybko kilka fajnych opcji.

Na początek jeden z  najwyższych budynków świata Petronas Tower w Malezji. Na mostek można wyjechać windą. Później otwieramy okno & fly away.

Następna opcja to stan Colorado w USA. Tam znalazłem dwa ciekawe obiekty. Pierwszy to most Royal Gorge; drugi to bliżej-nieokreślona przepaść, która jak myślę najbardziej odpowiada krótkiemu opisowi Coolcats.

Kolejna opcja. Gdzieś w Japoni. Specialnie dla Ciebie Coolcats jako iż jesteś miłośniczką Japoni. Most Akashi Kaikyo. Skoczyć stąd to jak odejść w zapomnienie. To miejsce dedykuje Zjelo. Chociaż jakby się zakstanowić to tu prąd wody raczej nas nie prowie.

No i ostatnie miejsce. Mój faworyt. Most w Millau we Francji. Stamtąd juz tylko jeden krok do nieba. W górę w dół co zaa różnica.

Prosze Coolcats i Zjelo, dajcie znać jak się zdecydujecie, albo znajdziecie coś ciekawszego.

10:44, hunter4417
Link Komentarze (4) »
wtorek, 18 marca 2008

1, 1, 2, 3, 5, 8, 13, 21, 34, 55, 89, 144, 233, 377, 610, 987, ... Ciąg Fibonacciego. Już dawno nie używałem tych liczb. Ostatnio na próbnym-próbnym teście po gimnajium. Przypomniałem sobie o nich bo znowu ich używałem. (Bo mi się nudziło ^^) Użyłem ich na próbnym teście. kilka dni temu. (w brudno-syfo-pisie ^^) I w sumie tylko dlatego mi się przypomniały. Jak ktoś dalej nie nic w nich nie widzi to polecam wikipedię albo nawet zwykłe google. Ale nie ważne. Human - 32 (ch-U-olera). Matma - 47 (uu..u..uu.. Tiaa... Mój entuzjazm jest wielki jak Ocean Spokojny) Uprasza Się Jednak Byście Nie Mówili Iż Chwalę Się Owym Wynikiem, Gdyż To Nasza KoHana Pani Wychowawczyni Może I Zbytnio Mnie Faworyzuje.

Rzecz jasna pisze znowu bo znowu mam net'a. Tak dla ścisłości.

Część tej notatki chciałbym przeznaczyć na skomentowanie aktualnej sytuacji krakowskiego MPK. Otoż w pobliżu miejsca mojego zamieszkania znajduje się przystanek. Przystanek ten nie jest zwykły. To nie tylko taka niebieska budka z nunmerkami przy krawężniku. Przystanek ten kiedyś był zajezdnią autobusową. Teraz zostały tam stalowe dachy na słupach, kilka krzesełek i podziemia. W podziemiach właśnie jest przejście do przystanku znajdującego się na "łezce" na środku ulicy. Możę do końca trudno sobie to wyobrazić ale tak jest. W podziemiach znajdują się też jakieś sklepiki, nieczynne płatne kible i zepsuta winda. Tak to właśnie Kraków. Jestem tam codziennie. Codziennie widze tam dziesiątki ludzi. Nie znam ich, ani oni mnie. To dobrze. Można poczuć się cociarz przez chwilę jak niewidzialny, niedostrzegalny dla innych ludzi. Ale to tylko pozory. Wystarczy się szybko obrócić, by dostrzec na sobie ich wzrok, który tak szybko oderwany od celu gubi się w przestrzeni między kolumnami pędzących na około samochodów. I znowu w oddali wypatruję tramwaju. Gdy tylko widze jego zarys długiego pojazdu szynowego mimo wolnie powtarzam w duchu "34", "34", "34" ... Nie. Może ten. Nie... Nie, nie, nie. Jest. Jedzie... Mam taki zwyczaj, że staje na krawężniku zanim nadjedzie i orientacyjnie wiem gdzie będą drzwi zaa te kilkanaście sekund więc staje obok by nie przeszkadzać wysiadającym. Ale zanim te drzwi się otworzą stoi przed nimi już horda ludzi. Otwierają się. Jakiś starszy pan zostaje wpchnięty spowrotem do środka. Jak mrówki ludzie napływają do tramwaju. Jakiś chłopiec, który znalazł się w podobnej sytuacji co ja. Postawił nogę na stopniu by drzwi się nie zamknęły, by ktoś zrobił mu miejsce w środku, ale nikt się do tego nie kwapi. Drzwi zamykają się pięć centymetrów przed moim nosem. Ten dzieciak stoi tam dalej ze zdziwioną miną. Nie dostałem się do środka... Tramwaj rusza. Motorniczy nie widzi "Ikara". Ja wiem, że tam jest, ale na niego nie spojrze. Cholera... Ikar zazczyna wrzeszczeć. Spóźnie się... Chłopiec przewraca się, a stalowy potwór ciągnie go za sobą. ...znowu. Coś podcieło mi nogi. Upadam. To "Ikar". To jego ciało. Wrzeszczy nadal. Nie widziałem go?... Jego ciało włuczone po kostce brukowej miota się straszliwie. Niemożliwe... żebym był tak zapatrzonyny,... Nagle głowa trofia w stalowy słup. Krew. Ciało wpada pod koła. ...że nie widziałem go,... Dopiero teraz tramwaj staję gwałtownie. Ludzie za mną dopiero teraz wyrwani z transu krzyczą i lamentują. ...niewidziałem "Ikara"? Dlaczego? Może dlatego,... że to się nie wydarzyło. Drzwi się ponownie otworzyły. Otworzyły się, ale nie przede mną. "Ikar" wsiadł. Jak? Nie wiem. Wsiadł. Tyle. A ja nie wsiadłem. Zostałem. Poczekam na następny. Wsiąde, albo i nie. I tak jest codziennie. Zawsze...

 

Radiohead

2+2=5

It's the Devil's way now
There is no way out
You can scream
and you can shout!
It is too late now.

21:50, hunter4417
Link Komentarze (3) »
piątek, 09 listopada 2007

Od dłuższego czasu nie pisałem.  Ale dzisiaj mam natchnienie, ma dlaczego je mam dowiecie się w dalszej części notki. A więc, opisze trzy ostatnie dni (w tym dzisiejszy). Opisuje je bo mieliśmy w szkole próbne-próbne (i pewnie jeszcze raz 'próbne') testy po gimnazjum. Ogólnie nie było tak źle, ale trza było przyjść na galowo (tiaaaa..) Pierwszy dzień - środa - humanistyczny. Nawet nie był trudny. Tematem przewodnim był ogród. Albo tym w MEN i OKE bardzo się nudzi, albo już im tematy się skończyły. No trudno już. Pytania zadań zamkniętych oparte głównie na tekstach (były chyba dwa, trzy z wiedzy ogólnej), zaproszenie i rozprawka. Nie wiem co mi do łba strzeliło żeby w zaproszeniu użyć osoby dyrektora naszej szkoły. Hm.. Sam się zastanawiam. I zdziwiła mnie ta rozprawka, a raczej to, że ją napisałem bez większego wysiłku na jakieś 80% miejsca. Co dziwniejsze, bo nie mogłem napisać rozprawek na polaka (nie pytajcie co z nimi). Ja mam jednak świetne wyczucie czasu. Napisałem słowo "azyl", które było ostatnim słowem mojego testu, w tym samym momęcie, w którym nauczycielka, która nas pilnowała (, która nie mam pojęcia czego uczy) powiedziała: "Oddajemy prace". Dobry jestem, co? Czwartek - matematyczno-przyrodniczy. Ten był już troszke trudniejszy (Dlaczego ja cały czas próbuje napisać "trudny" przez "ó" !!!). Mało majcy, za mało, dużo chemi, a geografia była wyłączne majcą. Troche wkurzające. A jeśli chodzi o wyznaczony czas. Do wszystkich tych, który pomyśleli sobie: "Biedny Maciuś, jeszcze nie skończył, pewnie sie stresował' bo nauczycielka mówiła żeby udawać, że sie pisze by nie denerwować tych co nie skończyli bo przestają myśleć'. Tak na prawde to mam was gdzieś. Ja nie rozglądałem się za wami i jak widać czas miałem świetnie rozplanowany. A w czwartek skończyłem 45min. wcześniej tylko specjalnie 'sprawdzałem' 3 razy, żeby kogoś 'nie rozpraszać'. A następnie pisałem w brudnopisie ciąg Fibonacci'ego. To taki ciąg liczb naturalnych, w którym kolejna liczba jest sumą dwóch poprzednich, a zaczyna się od jednego. Oto początek: 1, 1, 2, 3, 5, 8, 13, 21, 34, 55, 89, 144, 233, 377, 610, 987, ... . Więc nie wmawiajcie mi, że jeszcze piszę jak mówie, że skończyłem. Jestem zbyt zmęczony, żeby pamiętać jakie lekcje były później. Wiem tyle, że te testy były w necie i kilku osobom chciało się to znaleźć. Nie do końca sprawiedliwe..., ale w sumie kto im zakaże.

Tyle odnośnie testów. Dzisiaj mam urodziny. Z powodu, że nie jestem materialistą nie liczyłem na prezenty i takowych nie dostałem (nielicząc pudełka ptasiego mleczka ;] ). Za to dostane kase, chyba w poniedziałek, i kupie sobie glany. Yeah. Kasa może być też wcześniej, bo chwile temu dzwonił wujek, żebym jutro wpadł do niego. Nie moge też zapomnieć o środzie. Bo wybrałem się z Maćkiem po bilet (dla niego) na koncert Nosowskiej (nie miałem okazji słuchać jej utworów). Najpierw uciekł mi autobus z Maćkiem w środku z Kleparza. Następnie pobiegłem na Plac Inwalidów i stamtąd udaliśmy sie pieszo do Rotundy. Chcieliśmy zakosić stamtąd plakat tegoż koncertu, ale było za dużo ludzi. Później pieszo poszliśmy w kierunku rynku. Minęliśmy Groteskę, znaleźliśmy jededn z dziesięciu źle przyklejony plakat, więc go wzięliśmy, minęliśmy Bagatele, w rynku skręciśmy na Plac Matejki i na Kleparz. Fajna wycieczka. Pogadaliśmy sobie dużo. I zięki, że wyciągnąłeś mnie z domu.

Na koniec jeszcze pozdrowienia. Pozdrowienia dla:

# Czopów (Puchacza, Czopka, Grzybka, Wiewióra)
# Środowiska anime/metal, w którym się obracam (Izy, Maćka, Kaśki i drugiej Kaśki)
# Całej mojej klasy (prawie całej, pozdro dla numerów od 1 do 10 i od 13 do 28 [sami sie domyślcie])
# Mescima i reszty ekipy z Azorów
# Reszty szkoły (którą uznaje za normalną)
# Mojej rodziny, która tego nie przeczyta
# Wszystkie środowiska metalu i anime na świecie (???)
# Wszystkich, którzy to przeczytali i nie należą do żadnej z powyższych grup

23:48, hunter4417
Link Komentarze (14) »
niedziela, 04 listopada 2007
Księga cytatów

Wpis 4

# Dzieci i psy dzielą się na brudne i nie szczęśliwe. Tylko, że w przypadku psów właściciel także nie pozostaje czysty.

# Dzieci i psy są bardzo do siebie podobne. Z tą różnicą, że psy są bardziej praktyczne bo krócej żyją.

21:02, hunter4417
Link Komentarze (4) »
piątek, 26 października 2007

Notka nie za specialna i krótka. Dlaczego? Hm... Nie mam teraz czasu. Informuje tylko, że nadal jeszcze żyje. Uff... Odetchneliście, że będzie jeszcze od kogo czasem odpisać zadanie z majcy. No to się cieszcie. Buahahahaha... hy... hy.. hyh!!! E.. ee... kheee... Żartuje nadal żyje. A tak wogóle to chciałem wam powiedzieć, że album Elect The Dead już wyszedł (jakieś kilka dni temu). Nie posiadam jeszcze wszystkich utworów, ale te, które już mam zazmieszczam po prawej --->, do odsłuchania i ściągnięcia.  ;)   W klasie wystąpiono z propozycją, żebym opisał na blogu osoby z mojej klasy, każdą z osobna. Hm... Może, może... Nie wiem. Zobaczy się jeszce. I w sumie tyle. A propo notek. Iza robi notki (jak to ona twierdzi) nudne i bez tematu, ale przede wszystkim dłuuuugie. A ja nudne bez tematu i krótkie. Podziwiam cię Iza.^^

21:23, hunter4417
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 15 października 2007

Dotrzymuje słowa danego w czwartek. Kończe notkę. Jednakże muszę ją podzielić gdyż jest za długa byweszła cała na raz. Notka dotyczy wywołanej w naszej klasie 'afery', która przenikła także do srodowiska poza klasowego. Oto zapis tejże 'afery'.

poniedziałek, 01 października 2007

Iza:

Fizyka - doświadczenia z prądem, (...), ciekawe czy kontakt z takim ładunkiem faktycznie bolał aż tak, zeby 'pewna paniusia' aż tak musiała piszczeć. Wydelikacone panienki z mojej klasy, pewnie nie lubię yaoi, śmierć im.

Magda:

iza proszę zastanow sie nad sobą a pozniej komentuj innych."pewna paniusia aż tak musiała piszczeć. Wydelikacone panienki z mojej klasy, pewnie nie lubię yaoi, śmierć im xDD " zal,zal,zal ;/

moze tak powiemy cos o tobie? ( nie milego) napewno duzo by tego bylo.

Maciek:

Wiesz...pewna Magdo, każdy ma prawo wyrazić swoje zdanie i swój komentarz na temat innych.Aha i myślałem że "żal" pisze się przez "ż" a nie "z" (nie wspominając o pewnych innych błędach) ? ^O^ ale najwidocznej się myliłem...I jesteś kolejną osobą, która nie może znieść krytyki na swój temat...a to nie ładnie

Iza:

tak więc 'pewna magdo'... PROSZĘ BARDZO! xD Nie mogę się doczekać ^^

Magda:

wiecie ze się ośmieszacie

Iza:

A przed kim jeśli można wiedzieć? *usiłuje się nie śmiać*

Maciek:

Madziu! Przed "że" jest zawsze "," Tak na przyszłość mówię, jakby Cię naszło żeby znowu nawiedzać blog Izy.

Ja:

A wy lubicie zbesztać człowieka. Hahahaha xDDD Swoją drogą nie wiem kim jest(eś) 'magda', ale do adresu, który stoi przy imieniu, nie da się dostać.
23:18, hunter4417
Link Komentarze (2) »

środa, 03 października 2007

 

Iza:

Na koniec zaznaczę jeszcze, że pozdrowienia kierowane nizej do klasowiczów obejmują również Magdę, którą strasnzie uraziła moja wzmianka z poprzedniej notki. Zdziwiona? Myślałaś, ze nigdy w życiu się juz do ciebie nie odezwę? Mialam się anwet spejalnie przywitać w skzole, ale nie bylo stosownej okazji xD Tak więc pozdrawiam ^^ Powiem jeszcze, żebyś sobie nie brała do serca, bo zjeżdżanie moich klasowiczów na całej linii to chyba główny temat tego bloga, a to co pisałam o Tobie to faktycznie jest tylko wzmianka, potrafię ładniej xD

 

Magda:

Ja Ci po prostu nie chce zrobić wstydu,możesz lepiej?Ok. wszystkich krytykujesz i piszesz o nich publicznie.jest to żałosne. Jeżeli bym chciała mogę ci zrobić coś nie miłego, ale nie będę sie zniżać do twojego poziomu, powiedz mi to w twarz co myślisz a nie pisz na tym durnym blogu. I nie życzę sobie raczej żebyś mnie krytykowała na "blogu" porostu mi to powiedz. Chyba,że sie boisz.

 

Iza:

Pytanie dnia: odkąd zniża się do góry? ^^

 

Ja:

słowo do ciebie i magdy. Błagam nie kłóćcie się. Natura każe mi was próbować pogadzić, ale rozsądek każe trzymać się z daleka.

 

Maciek:

Od dzisiaj! Zniżamy się do góry!

Do Magdy:
Jedyne czego można się bać to twojej głupoty ^O^ I co jej takiego zrobisz? nasikasz do cukierniczki ?

 

Magda:

zapomniałam dodać ze nie gadam z pedałem czyli z (Zjelo)
Iza jesteś u góry w nauce ale w klasie na dnie.

Nie napisze nic tu już bo sama siebie obrażam.

 

em:

Jelonek Ty się już bardziej zniżyć nie możesz ;]. Twoje komentarze są żałosne.Jakbyś był mądry to byś wiedział, że do kobiet ma się szacunek,ale cóż Ty masz szacunek tylko do męższczyzn buhehehe!

 

Wiadomość z nikąd:

Em, Magdo ... uważacie się za "kobiety" ?! To wam się udało ! Ha! niezłe xDDD

 

Maciek:

Dokańczając mój komentarz: Jeżeli nagiąć pewne fakty to wychodzi, że jesteście mniej więcej rozwiniętymi osobnikami gdzieś tam pod płcią piękną. A wracając do szanowania kobiet: Szanuję tylko prawdziwe kobiety (A was nazwać nimi nie można [ewentualnie podchodzicie pod roześmiane gimnazjalne siksy]) ;((( Oh jeny jeny. A szacunek do mężczyzn też trzeba mieć (ogólnie do każdego), i nie pisze się "mężSZczyzn" tylko "mężCZyzn" widzisz różnicę "em" ? ^O^

 

            em:

chuj z tymi błedami pedale! ;] chcesz mnie jeszcze poobrażać? :D gadaj śmiało Twoje słowa to dla mnie wielkie gówno. Popatrz na siebie czy ty uważasz się za mężczyzne? buhehehe to Ci się udało, takie chuhro co siły nawet nie ma.. . beka beka .

 

            Iza:

Uprzejmie bym prosiła, zebyś nie klnęła, dziękuję. Inni jakoś mieli wystarczająco rozumu, zeby użyć mniej wólgarnych słów, ciekawe, nie? Po za tym zostaw go w spokoju, nie jego wina, ze nie wygląda tak jkabyś chciała, zeby wyglądał.

 

            em:

Przepraszam,ale innymi słowami nie da się go określić ;]
23:17, hunter4417
Link Komentarze (1) »

czwartek, 04 października 2007

Republika Północnej Vermudii:

zgadzam się z Magdą
Iza w rzeczywistości jest (używając terminologii nazistowskiej) podczłowiekiem
tutaj, na swoim dyslektycznym blogu kreuje się na wirtuoza słowa i myśli, przy czym tego drugiego nie ma ani krzty
w prawdziwym świecie sama się przymila do tych, po których później jeździ na blogu - jest psychicznym wampirem i niewolnicą swojej chorej wyobraźni
irytuje wszystkich dookoła swoim lichym usposobieniem oraz zbolałą aparycją
Iza jest malkontentką i hipokrytką
jej czytelnicy winni wiedzieć, że to, co tu opisuje ma się nijak do faktów
nie potrafiłaby powiedzieć tego wszystkiego osobiście, poniewaz jest tchórzem, więc wymyśla sobie alternatywne opowieści na swoim żałosnym blogu
proponuję Izie troskliwiej dobierać słownictwo, bowiem wkrótce zostanie rozliczona ze swojej impertynencji oraz inwektyw kierowanych pod adresem znajomych z klasy na tym politowania godnym blogu

Kaśka:

Ciekawi mnie czy znam tą osobę, która tak myśli o Izie. Ja mam o niej inne mniemanie. I ci, którzy ją poznali i choć trochę znają, (bo nie da się kogoś znać w 100%) myślę, że twierdzą inaczej do tej opinii powyżej.

Paulina:

Ja ciebie Iza bardzo lubię. I trochę Cię poznałam to wiem, ze nie jesteś taka straszna jak na początku uważałam. ^ ^ Moim zdaniem jesteś osoba wartościową i ciekawą z którą mozna pogadać i pośmiać się. To, że nie uśmiechasz się na wszystkie strony i nie przymilasz do wszystkich nie czyni cie podczłowiekiem. Mimo, że czasem mnie przerażasz to nie znaczy że cię nie lubię.
A na blogu pisz co chcesz. Bo od czego to w końcu jest, nie?

Ja:

Jaki wyczerpujący koment RPV. Może najpierw trzeba zdefiniować blog. A więc blog to internetowy piamiętnik. Pamiętnik to opowieść o wydarzeniach będących przedmioten bezpośredniej obserwacji(def. Encyklopedia PWN). Bezpośredni oznacza tu, że to opinia subiektywna. A więc coolcats może pisać tu co jej się żywnie podoba. Troche trzeba poczytać i poznać zanim mówi się własne zdanie. Proszę aby osoba pod nickiem Republika Północnej Vermudii nie obrażała się z powodu mojej opini, gdyż kieruję ją doprzeciw jej opini, a nie do przeciw niej.
Po drugie nie mów, że Iza (skoro już używamy imion) "sama się przymila do tych, po których później jeździ na blogu" bo nie widziałem nigdy, żeby ona przymilała się np. do ww. Magdy.
Nie wiem dlaczego tak się do niej przypieprzyliście. Niemożna też nazwać ją malkontentem. Takie stwierdzenie udowadnia tylko, że tak na prawde wogóle jej nie znasz.
Ze mną sytuacja była podobna jak z Pauliną. Przez pierwszą klase nic o niej nie wiedziałem, lecz nie przywiązywałem do tego większej wagi. W drugiej klasie zaczęła mnie denerwować. Ale dopiero teraz gdy faktycznie ją troche poznałem wiem, że jest całkiem, musze powiedzieć, miła i sympatyczna, bo gdybym powiedział coś więcej to osoby trzecie rozpętałyby kolejną wojne.
"Of war, we don't speak anymore".

Paulina:

Do Izy: Jesteś prawdziwą wojowniczka. ^ ^ Wyowłałaś wojnę na skalę klasową (+ wmieszany jest również zjelo czy jak on tam sie wabi. xDA ja UBIELLLBIAMMM afery i będe się w niej czynnie udzielać. Mrr... Pewnie nie wyjdę z tego zywa. Ciekawe czy to co jest tu pisane przejdzie na słowa w szkole. jestem ciekawa.

Istaril:

Co jak co, ale nie zostanę obojętna, gdy ktoś tak zjeżdża Izkę.
Droga/drogi RPV, z Twojej wypowiedzi mam wrażenie, że prawie nie znasz Coolcats. Teraz nie mam przyjemności uczęszczać z nią do jednej szkoły, ale robiłam to przez 6 lat podstawówki i znam ją chyba znacznie lepiej niż ktokolwiek na tym blogu (poza nią samą oczywiście). Nie jest ona na pewno osobą która przymilała by się do ludzi, zwłaszcza tych, po których potem jeździ na blogu. To, że otwarcie komentuje wszytsko co jej w jakiś sposób się nie podoba jest częścią jej charakteru i nic na to nie poradzimy - nie podoba Ci się? NIE CZYTAJ!
A wszystkie (a przynajmniej większość osób), które znają Izkę choć trochę lepiej, z reguły potwierdzają, że jest ona interesującą i wartościową osobą.
Co do bycia "niewolnicą swojej chorej wyobraźni" to może coś w tym jest xD Ale żeby od razu niewolnicą i "chorej"? Nie zdajesz sobie sprawy jak wspaniałą rzeczą jest wyobraźnia - mi pomaga przetrwać na tym świecie :)

Iza:

Nie... nie moge.... umieram... LUDZIE RATUJCIE MNIE!! xDDDDDDDDDD Dusze się, dzuszę!! xDDDDDDDD Przepraszam... xDDDDDDDDDD Ale, ale, udało mi się nawet raz to pzreczytać prawie się nie smiejąc! :O Sukces!! xDDDDDDD

Tak więc: Droga Republiko... no dobra, zapomniałam już jaki sobie wymyśliłaś nick, nie powinnam pisać tej notki, pewnie jej nie przeczytasz, boś zbyt pyszna, ale za to Cię lubię, ale (dyslektyczne powtórzenie niemyślącego niewirtuoza pisania xD) nie mogłam się powstrzymać, bo poprostu muszę Ci podziękować xD Tak więc dziękuję za to, ze przypominasz mi, iz na swiecie są jeszcze ludzie którzy mają na tyle odwagi, zeby wygarnąć psychicznemu wampirowi wszystko w twarz, szkoda tylko, ze nie osobiście, ale, ale, mi przecież nie wolno tego powiedzieć, zwąłszcza nie mi xDD (khe-he-he, zrobiłabym to, gdybyś choć rtaz nie uciekała przed tym co mówię ^^') Dziękuję Ci za to, ze są odważni ludzie na tym swiecie, i to jeszcze tacy co to inteligentnie coś powiedzieć potrafią, łoł xDD I najważniejsze, dziękuje Ci za to, że dostarczasz mi życiowej rozrywki, szczerze, tego mi było trzeba xDDD *głęboki oddech* Ech ^^ Kocham to bezwartościowe życie pod postacią psychicznego wampira. A wiesz? ładnie swormuowane, podoba mi sie^^ Od dzisiaj mówcie mi Psychiczny Wampir miss Hinata! XDDDDDDDDD

23:17, hunter4417
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2